Wiosna za pasem, tym bardziej, że lekka zima bardzo ją przypomina. W wielu miejscach w kraju odnotowano już pierwsze liście czy nawet kwiaty na krzewach, mimo że absolutnie nie powinny jeszcze ujrzeć światłą dziennego. Podobnie dzieje się z właścicielami ogrodów – tu i ówdzie można zobaczyć najbardziej niecierpliwych, którzy nie mogą usiedzieć na miejscu. Oczywiście w styczniu, przy sprzyjającej pogodzie można już rozpocząć przygotowania do nowego sezonu.

Kiedy już przytniemy suche gałęzie drzew i krzewów czy nawet splantujemy grządki (pod warunkiem, że pozwoli nam na to brak mrozu przy gruncie), a nasz arsenał donic w domku ogrodowym zostanie już przejrzany, warto sprawdzić, jak przetrwała zimę szklarnia ogrodowa. Nawet jeśli uporządkowaliśmy ją jeszcze jesienią, lepiej poddać kontroli podstawowe elementy – dla lepszego efektu na wiosnę.

Co da się poprawić w samej konstrukcji?

Załóżmy, że żaden z paneli – niezależnie, czy posiadamy nową, kompaktową konstrukcję z polimerowego tworzywa, czy nieco starszą z szyb okiennych – nie został uszkodzony i nie czeka nas poważniejsza naprawa. Wówczas najważniejszym zadaniem będzie umycie transparentnych powierzchni od wewnątrz i na zewnątrz. Nie chodzi tylko o estetykę na działce – szkło lu tworzywo, na którym gromadzi się brud i osady organiczne, przepuszcza mniej promieni słonecznych, a to właśnie światło jest kluczowym czynnikiem w uprawach pod dachem. Od zewnętrznej szklarnia ogrodowa może zostać potraktowana wodą z detergentem, jednak od środka należy użyć jedynie szmatki i ciepłej wody. Dlaczego? Nawet nieduże ilości środka do mycia mogą przy spłukaniu przedostać się do podłoża i zaszkodzić sadzonkom podczas rozwoju w cieplarnianych warunkach.

Szklarnia ogrodowa to także podłoże. Zadbaj o jego zasilenie przed nasadzeniami

Przekopanie kawałka ziemi pod szkłem to trochę za mało. Wykorzystaj jeden z pomysłów na użyźnienie podłoża w Twoim szklarniowym królestwie. Najłatwiej będzie wzbogacić glebę nawozem, ale trzeba raczej unikać gotowych środków, chyba że to minerały w czystej postaci. Przy ich zastosowaniu należy zachować dużą precyzję. Najlepszym sposobem będzie przygotowanie jeszcze późnym latem prostej mieszanki z obornika zalanego wodą. Kilkanaście tygodni do „odstania” to wystarczający czas, by płynny nawóz nabrał mocy. Teraz wystarczy podlać spulchnioną ziemię co 2-3 dni, apotem jeszcze raz splantować. Można także nawieźć ziemię stałym obornikiem, najlepiej właśnie jeszcze zimą, by charakterystyczny zapach nie sprawił, że szklarnia ogrodowa stanie się miejscem trudnym do odwiedzania.

Posted in: dom